hajcować się

Słowo poświadczone w fotocytacie:
(...) kańcom, to znaczy po naszemu, że most grozi zawaleniem; a potem tramwaj stanął i zatrzepotały połówki drzwi; spod pierwszego wagonu buchał dym i gdy wysiedli, zobaczyli maleńką kobietę w tramwajarskiej czapce, która miotała się wokół tego wagonu i krzyczała do pasażerów, ludzie, uciekaj ta, bo jak to wszystko pizdnie, to ja nie wiem, kto będzie płacił i jakby na potwierdzenie tych słów waliła gaśnicą w asfalt; gaśnica wydawała z siebie przeciągły gwizd, a potem, po ostatnim uderzeniu, odpadło od niej denko i z wnętrza posypała się garstka rdzy; ludzie ciekawie zaglądali pod tramwaj i po raz pierwszy tego dnia twarze mieli powleczone radością; pięknie się hajcuje, pięknie, szeptali do siebie, dym jak dzwon, a oni ruszyli ku brzegowi rzeki i szli powoli, spoglądając w dół, na pleniącą się wodę, mijali przęsła i mostu ubywało; nigdy mnie tak cenzura nie obezwładniała jak teraz; żadna cenzura; już od paru lat jest inaczej, szczególnie teraz; tamtą cenzurę można było kiwać, na tysiące sposobów; taka gra raz cieszyła, raz była upokarzająca, ale z tą nie umiem walczyć; ona jest we mnie i jest coraz silniejsza; była silna już w tamtych czasach, w osiemdziesiątym, w osiemdziesiątym pierwszym, ale wtedy się czekało, wtedy się jeszcze tłumiło w sobie wszelkie wątpliwości; ten cenzor pojawił się we mnie tak naprawdę, kiedy siedziałem; wszystko, co było do tej pory rozproszone i mniej uchwytne, skupiło się w jednym miejscu, kilkuset ludzi; to była małpiarnia; najpierw broniłem się przed tym obrazem i nie przyjmowałem do wiadomości swoich ocen, ale potem obraz zwyciężył i zdominował mnie, poza tym nie byłem sam, bo przywieźli takiego jednego trzeźwego z politechniki i on już po paru dniach, gdy się zorientował, jak mnie to wszystko mierzi, ta atmosfera bogoojczyźniana, ten rytuał, te chóralne pienia religijne każdego dnia przez kraty, podrywanie co chwilę z byle powodu całego więzienia do głodówki, a widziałem takich krzykaczy, co żarli w nocy ukradkiem i przerywali te głodówki po dwóch dniach; te rozmowy miesiącami o robieniu wielkiej polityki, ta wiosna nasza, mimo, że wiosna trwała nieubłaganie, podziały na tych, co za największą zasługę dla kraju uważali zrobienie z klawisza wała i na tych, co się wybierali do klawiszy z życzeniami na święta; to im da do myślenia, mówili; miesiącami się na ten temat międliło; przy tym symbole i symbole czegoś, czego już nie było, bo nie było tego przede wszystkim w ludziach; więc ten trzeźwy z politechniki zaczął mi mówić o tym jak za murami, po tamtej stronie, rośnie legenda tego więzienia, jak się mówi, że zebrano w nim ekstremę ekstremy, że on, jako szeregowy działacz związkowy, cieszył się, gdy go już wzięli, że wiele się tu nauczy, w tej akademii opozycji; tak to miejsce nazwał, 9...

Dodatkowe informacje

Diachroniczna częstość użycia słowa (wystąpień na milion wyrazów):
Lokalizacja ekscerptu na stronie:
Adres bibliograficzny:
Anderman, Janusz 1988. Kraj świata, Paryż : Instytut Literacki
Etykiety gramatyczne poświadczenia:
czasownikliczba pojedynczaforma zwrotna

Zastrzeżenia

W naszych materiałach trafiają się błędy, są nieuniknione w tak wielkim zbiorze danych. Procentowo nie jest ich jednak więcej niż w klasycznym 11-tomowym Słowniku języka polskiego pod red. Witolda Doroszewskiego. Ciągle je wyszukujemy i nanosimy natychmiast poprawki, co w epoce przedelektronicznej było zupełnie niemożliwe.